|
|
|
|
Cel . |
Dlaczego iść!? -
Ponieważ Jezus powiedział: IDŹCIE!!
Dlaczego Jezus powiedział: "Idźcie"!?
-
Jezus powiedział "IDŹCIE" dla następujących powodów:
- żeby zejść z własnej drogi, którą Bóg nazywa złą,
błędną, szeroką
/Ez.33:11; Iz.53:6; Mt.7:13/
-
żeby przejść ciasną Bramą, którą Bóg obdarzył
jedynym imieniem pod niebem, przez które można być
zbawionym
/Mt7:14; Jn.10:9; Dz.4:12/
-
żeby wejść na wąską drogę, którą Bóg nazywa Życiem i
Prawdą w Jezusie
/Mt.7:14; Jn.14:6; Jn.5:12; Ef.4:21/
-
żeby iść za Tym, który powiedział: "Pójdźcie za mną"
/Mt.4:19/
-
żeby przychodzić do tego, który powiedział:
"Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście
spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie"
/Mt.11:28/
-
żeby iść za Tym, który powiedział: "Żaden, który
(...) ogląda się wstecz, nie nadaje się do Królestwa
Bożego"
/Łk.9:62/
-
żeby nieść słodkie jarzmo Tego, który powiedział:
"Bierz krzyż swój na siebie codziennie i naśladuj
mnie"
/Łk.9:23; Mt.10:38; Mr.8:34/
-
żeby roznieść nowinę o Tym, który powiedział: "Idąc
na cały świat głoście ewangelię wszelkiemu
stworzeniu"
/Mr.16:15/
-
żeby dojść do chwały Tego, który powie: "Pójdźcie,
błogosławieni Ojca mego, odziedziczcie Królestwo
przygotowane dla was od założenia świata"
/Mt.25:34/
-
IDŹCIE:
Mt.28:19; Mr.16:15; Łk.10:1-3; 2Kor.5:7; Dz.8:4;
Łk.9:1-6; Łk.10:19
IDZIEMY DLA JEZUSA
Może być wiele błogosławionych sposobów spędzania
wolnego czasu. Zwłaszcza w sam środek wakacji.
Wielkim błogosławieństwem może być czas spędzony na
konferencjach, czy na wyjeździe w piękne okolice.
Każdy czas, który spędzamy z Panem ma swoją cudowną,
niepowtarzalną specyfikę.
Jestem także przekonany, że ci którzy do tej pory
zdecydowali się wziąć udział w obozach
ewangelizacyjnych mogli docenić wspaniałość i
niepowtarzalność tego, co Pan czynił zarówno
pomiędzy nami, jak i dla tych, którzy przez nas
mieli możliwość usłyszeć o Bożej miłości. I choć
słowa z całą pewnością nie oddadzą w pełni tego,
czego mogliśmy doświadczyć, mam jednak nadzieję, że
to świadectwo wzmocni twoją wiarę w to, że Pan
naprawdę dotyka się naszego kraju swą miłością i
pobudza ludzi do nowego życia, a chrześcijan do
mocniejszego oddania się w służbę dla Niego.
Zgodne działanie chrześcijan o różnych poglądach,
sprawiło że nasze serca zostały znacznie poszerzone.
Okazało się, że dzielące nas różnice stały się
nieistotne podczas wspólnej pracy dla Pana. Dla
wielu spośród nas była to bardzo mocna, praktyczna
lekcja ewangelizacji. Wymagało to czasem przełamania
związanych z tym lęków, ale atmosfera obozu w
naturalny sposób skłaniała do działania. Dla
większości uczestników ewangelizacja stawała się
radością i stylem życia. W trakcie obozu chyba
wszystkim nam udzielał się "klimat" Dziejów
Apostolskich. Boża obecność pomiędzy nami była
niezwykle namacalna. Codziennie towarzyszyła nam
wiara, że Pan będzie zbawiał nowe dusze. Maszerując
mogliśmy modlić się o tych, którym będzie
zwiastowana ewangelia. Duch Boży pobudzał nas wtedy
bardzo mocno, tak że zanim dotarliśmy do celu, już
świętowaliśmy zwycięstwo jakie nam tam przyjdzie
oglądać. I choć nie byliśmy w stanie zatrzymać się w
każdej miejscowości by głosić ewangelię, mogliśmy
jednak błogosławić mijane wsie i domy, głosić
ewangelię przez "tubę" i rozdawać traktaty
ewangelizacyjne lub zaproszenia. Przemarsz
zorganizowanej grupy entuzjastów z transparentami,
wykrzykujących na cześć Pana i śpiewających głośne
pieśni wywoływał zdziwienie i zainteresowanie. Tym
bardziej pantomimy i ewangelizacje, które odbywały
się w centrach miejscowości, kinach, domach kultury
czy siedzibach zborów.
Często ewangelizacje przyciągały po kilkadziesiąt, a
i niekiedy więcej osób. W małych miejscowościach
ewangelizacje stawały się wręcz wydarzeniem dnia.
Niekiedy sale były pełne po brzegi. Ludzie zostawali
dotykani Bożą miłością i wielu podjęło osobiste
decyzje pójścia za Panem. Bóg przyznawał się także
do swojego dzieła uzdrowieniami. Później przychodził
kolejny dzień i kolejne 15-20 kilometrów do
przejścia do następnej miejscowości na trasie, by i
tam głosić Ewangelię. Bezpośrednio po zakończeniu
obozów wędrownych (począwszy od drugiego) odbywały
się tygodnie ewangelizacyjne w ostatnim punkcie
marszu lub w jego pobliżu. I choć można na nich
nieco odpocząć od maszerowania, nie są one
bynajmniej czasem odpoczynku od głoszenia ewangelii. |
|
|
 |
|